Miesięczne archiwum: Styczeń 2016

Tolerancja społeczeństwa wobec stylu życia artystów

     Co to znaczy być artystą? Czy jest to zawód czy powołanie? Są to pytania, na które sami artyści być może nie potrafią odpowiedzieć. Artysta różni się od nie- artysty przede wszystkim osobowością, tym, iż inaczej postrzega świat, inaczej go odczuwa, bardziej głęboko, a swą intuicję wyraża poprzez sztukę. Społeczeństwo różnie zapatrywało się na potrzebę istnienia człowieka twórczego. Sztuka jest dobrem, ale dobrem wyższego rzędu. Pojawia się dopiero tam, gdzie zaspokojone są już potrzeby podstawowe, dlatego też przez długi czas dostępna była tylko wybranym warstwom społecznym. pozostali nie widzieli uzasadnienia dla zawodu artysty. Jednakże nadszedł w końcu ten czas, gdy artyści mogli cieszyć się uznaniem społecznym. Wówczas to twórcy zaczęli uważać się za ludzi niezwykłych, których obowiązują inne prawa niż resztę społeczeństwa. Tak zrodziły się mity, które także dziś artyści sami podtrzymują, umacniają i rozwijają wokół własnej osoby. I co istotne- mity te są żywotne zarówno w kręgach twórców, jak i odbiorców.

Najwięcej mitów artysty zrodziła epoka romantyzmu i odwołujący się do jej filozofii modernizm. Za Marianem Golką możemy przytoczyć tu mit wyjątkowości, mit indywidualności, mit buntu, mit powołania, mit wolności, mit cierpienia, mit szaleństwa, mit bluźniercy czy mit samotności.[1]

Legend o artystach istnieje bardzo wiele. Najistotniejsze jest to, że każdy artysta tworzy swoją własną mitologię. Dochodzą do tego także zachowania publiczności, która aprobując lub odrzucając motywacje artystów przyczynia się do potwierdzenia pewnych wyobrażeń o ludziach sztuki. Postrzeganie artysty przez społeczeństwo doskonale oddają słowa niemieckiego pisarza noblisty Tomasza Manna: „Artysta podobny jest księciu, ponieważ jak on wiedzie żywot reprezentacyjny”.[2]

—-

[1] M. Golka, Socjologia artysty, Wydawnictwo Ars Nova, Poznań 1995, s. 68

[2] T. Mann, Doktor Faustus, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2008, s. 213